Implant można pokochać! Historia z happy endem pani Ewy ze Stalowej Woli, pacjentki IFPS

Czterdziestoletnia Ewa Urban, kosmetolog ze Stalowej Woli, nie słyszała od urodzenia, porozumiewała się z innymi, czytając mowę z ust. Pod koniec 2021 r. prof. Henryk Skarżyński wszczepił jej implant ślimakowy. – Powoli, stopniowo zaczynam słyszeć i rozpoznawać dźwięki otoczenia, których wcześniej nigdy nie słyszałam. Jakie to piękne usłyszeć śpiew ptaków, szum fal – nie kryje zachwytu, opowiadając swoją historię w „Słyszę”.

Październik 2020 r. Ewa Urban po ukończeniu zawodów podczas Biegu Nadwiślańskiego w Tarnobrzegu.

Moja mama była w ciąży, kiedy przechodziła różyczkę. Ja po urodzeniu zachorowałam na zapalenie opon mózgowych. Podawano mi wówczas gentamycynę i to prawdopodobnie ten lek stał się powodem uszkodzenia słuchu i pnia mózgowego. Od dziecka nosiłam aparaty słuchowe, które i tak niewiele mi pomagały. Po ciężkiej, mozolnej pracy z logopedą i turnusach leczniczych w szkole podstawowej mówiłam w miarę dobrze. Mimo mojego niedosłuchu byłam zawsze aktywna, towarzyska, choć rówieśnicy nie zawsze dobrze mnie traktowali, a czasem nawet wyśmiewali. Ogólnie doskonale sobie jednak radziłam. Od wczesnoszkolnych lat lubiłam uprawiać różne sporty i chętnie uczestniczyłam w różnych zawodach, zwłaszcza w bieganiu. Grałam też w koszykówkę i siatkówkę, ćwiczyłam karate, pływanie, kolarstwo. Bardzo lubiłam jazdę konną, którą mogłam uprawiać w zaprzyjaźnionej stadninie. Wielu ludzi się dziwiło, że tańczyłam w młodzieżowym zespole tanecznym, w którym doskonale dawałam sobie radę. Trudno mi to opisać, ale czułam jakieś muzyczne rytmy – to nie były prawdziwe dźwięki, lecz czułam je całym sercem i duszą. Ponadto patrzyłam, jak tańczyli inni, i starałam się nadążać za ich ruchami. Myślę, że taka zdolność wykształciła się u mnie w zastępstwie upośledzonego zmysłu słuchu. Natura dążyła do tego, abym mogła dorównać prawidłowo słyszącym rówieśnikom w różnych dziedzinach życia! W 2003 r. ukończyłam studium kosmetyczne w Krakowie, w 2005 r. zdobyłam kwalifikajce masażystki, w 2018 r. ukończyłam studia licencjackie, a w ubiegłym roku studia magisterskie w Rzeszowie na kierunku kosmetologia. Planuję studia podyplomowe. Wybrałam ten zawód, ponieważ mój tata twierdził, że mam talent do kosmetyki, poza tym w wykonywaniu tego zawodu nie przeszkadzała mi wada słuchu. Jak się okazało, to był strzał w dziesiątkę. Pokochałam pracę z klientami. Ich zadowolenie po moich zabiegach czy masażach daje mi dużo satysfakcji i jest dla mnie najlepszą nagrodą za moją pracę. Zawsze staram się podwyższać swoje kwalifikacje zawodowe na różnego rodzaju targach branżowych, kursach, szkoleniach i studiach. Kosmetologia to moja pasja! Założyłam własny salon kosmetyczny. Wielkim wyróżnieniem było dla mnie zdobycie w 2018 r. II miejsca w plebiscycie Mistrzowie Urody 2018 w kategorii kosmetyczka roku, organizowanym przez rzeszowską gazetę „Nowiny”. Mój salon dostał też wyróżnienie i statuetkę Orły Kosmetyki w powiecie stalowowolskim w rankingu najlepiej ocenianych firm…

Więcej w wydaniu:

https://slysze.inz.waw.pl/szumy-uszne-najnowsze-doniesienia-naukowe-slysze-luty-marzec-2-184-2022/

https://slysze.inz.waw.pl/szumy-uszne-najnowsze-doniesienia-naukowe-slysze-luty-marzec-2-184-2022/