Zagadka molekularna: które dziecko będzie miało większe korzyści z implantu?

Od ponad 30 lat dzieci, które rodzą się z  głębokim niedosłuchem, są poddawane leczeniu polegającemu na wszczepieniu implantu ślimakowego.

Fot: Designed by Freepik

Dzięki temu urządzeniu zaczynają słyszeć i mogą rozwijać umiejętność komunikacji werbalnej. Jednak nie u wszystkich małych zaimplantowanych pacjentów proces ten przebiega w jednakowym tempie, a poziom osiągniętej biegłości w posługiwaniu się językiem mówionym nie zawsze jest w pełni satysfakcjonujący. Dlaczego implantacja dzieci – bez obciążeń neurologicznych, mających taki sam rodzaj głuchoty i będących w tym samym wieku, posiadających też ten sam typ implantu, może dawać różne efekty? Jak przewidzieć, którzy z  małych pacjentów będą dobrze rozwijać mowę, a  którzy będą wymagać bardziej intensywnej rehabilitacji? Na to pytanie próbowała odpowiedzieć w swoich badaniach dr hab. Monika Matusiak, analizując związek pomiędzy dynamiką rozwoju mowy dzieci, którym wszczepiono implant ślimakowy, a podłożem molekularnym funkcjonowania mózgu.

Kwalifikując głuche dziecko do implantacji, prawie nic nie wiemy na temat jego potencjału nauczenia się posługiwania mową po okresie całkowitej głuchoty. A chcielibyśmy ten potencjał znać, ażeby przewidzieć, w jakim tempie mały pacjent będzie rozwijał kompetencje słuchowe i językowe, oraz zaplanować taki rodzaj rehabilitacji, który najbardziej odpowiada potrzebom konkretnego dziecka. Posiadanie takiej wiedzy umożliwiłoby nam wczesną identyfikację grupy dzieci, których rehabilitacja słuchu i mowy może być wolniejsza i które po wszczepieniu implantu będą napotykały na większe, w porównaniu z innymi, trudności w nabywaniu umiejętności językowych. W przypadku takich dzieci wskazane byłoby zwiększenie intensywności rehabilitacji, poszerzenie jej spectrum, szczególne uwrażliwienie rodziców na potrzeby dziecka i inne aktywności rehabilitacyjne.

Wiadomo, że nabywanie umiejętności językowych to proces uwarunkowany wieloma czynnikami, w tym środowiskowymi (rodzaj i intensywność stymulacji i wsparcia terapeutycznego w domu i otoczeniu) i genetycznymi. Uczenie się posługiwania mową czynną i bierną jest wypadkową tych wszystkich czynników. Z wcześniejszych badań, jakie, począwszy od lat 90., prowadzi prof. Leszek Kaczmarek z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego w Warszawie, wynika, że w procesie uczenia się dochodzi do zmiany aktywności wielu genów, np. pobudzeniu ulega gen c-fos.

 

Więcej w wydaniu:

Alleluja! czyli o fonosferze Wielkanocy (marzec-kwiecień 2025 nr 2)