Weronika Niczyporuk, pacjentka Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu: występując w musicalu, spełniłam swoje wielkie marzenie.

Nie pamięta, kiedy zaczęła śpiewać. – Ja po prostu robiłam to zawsze – mówi Weronika Niczyporuk, pacjentka Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach. Niedawno wystąpiła w musicalu „Przerwana cisza”, do którego libretto napisał prof. Henryk Skarżyński. – Spełniło się moje wielkie marzenie – powiedziała po prapremierze spektaklu. Teraz czekają ją nowe wyzwania: przeprowadzka do Warszawy i studia.

weronika niczyporuk na scenie
Z Grzegorzem Wilkiem na scenie teatru Palladium podczas koncertu finałowego V Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego „Ślimakowe Rytmy”.

SŁYSZĘ: Weroniko, gratuluję występu. Co on dla Ciebie znaczy?
WERONIKA NICZYPORUK: Występ na deskach prawdziwego teatru, w prawdziwym musicalu był moim wielkim marzeniem, a praca z tak wspaniałymi ludźmi, z zawodowymi aktorami – niesamowitym doświadczeniem. Na pewno zapamiętam to na bardzo długo. Także fakt, że miałam możliwość współpracy z panem Michałem Znanieckim, który jest wybitnym reżyserem, świadczy o randze tego musicalu, o tym, że nie jest to jakiś tam musical o ludziach niesłyszących, tylko to jest właśnie TEN musical o ludziach niesłyszących. Jesteśmy już po premierze i widać było, że widzom spektakl się podoba, że ludzie chcą nas oglądać. Z tego, co wiem, bilety na kolejne spektakle były już prawie wyprzedane.

S.: Jaka była Twoja droga do tego spektaklu? Na tę scenę. Brałaś udział w castingu?
W.N.: W tym roku w maju zdawałam maturę i również w tym roku w maju były przesłuchania do musicalu „Przerwana cisza”. Pogodzenie tych dwóch bardzo ważnych dla mnie rzeczy – biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że na casting musiałam dojechać (z Bociek, małej miejscowości koło Bielska Podlaskiego) – nie było łatwe. W obsadzie musicalu znalazłam się dzięki temu, że cały czas pracuję nad swoim głosem. Szczególnie ważne były dla mnie warsztaty prowadzone przy okazji Festiwalu „ŚliENDEMmakowe Rytmy” przez profesora Ryszarda Karczykowskiego. Na zajęciach tłumaczył mi, jak działa głos. Wspólnie odkrywaliśmy też, czym jest słyszenie, a czym niesłyszenie – bo inaczej jest, jak opowiada o tym osoba niesłysząca, a inaczej, jak osoba słysząca, w dodatku zawodowo zajmująca się muzyką, dźwiękiem. Wszystkie rady i uwagi pana profesora były dla mnie bezcenne. Tak mi się to wszystko spodobało, że pomyślałam: może warto spróbować?

S.: A jakie studia wybrałaś?
W.N.: Psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Bardzo chciałam pójść ścieżką artystyczną, ale pomyślałam, że nie mogę jednak zapominać, że jestem osobą niesłyszącą. A wiadomo, że zawód artysty jest bardzo wymagający. Bardzo trudno jest wybić się i dostać do teatru osobom zdrowym, a co dopiero osobie niesłyszącej. Dlatego stwierdziłam, że bezpieczniej będzie, jak będę miała konkretny zawód i jednocześnie zajmowała się muzyką. Na razie godziłam szkołę i występy, więc mam nadzieję, że tak pozostanie.


Więcej w wydaniu:
http://slysze.inz.waw.pl/musical-przerwana-cisza-swiatowa-premiera-slysze-nr-wrzesien-pazdziernik-5-169-2019/