Usłyszeć świat od nowa – pacjenci Instytutu opowiadają o odzyskaniu słuchu

Z okazji przypadającej w tym roku 15. rocznicy przeprowadzenia przez prof. Henryka Skarżyńskiego pierwszej w świecie operacji przywracającej słuch pacjentowi z częściową głuchotą oraz 25. rocznicy pierwszej w Polsce operacji wszczepienia niesłyszącemu pacjentowi implantu ślimakowego, Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu ogłosił konkurs dla pacjentów korzystających z implantów słuchowych pod hasłem „Usłyszeć świat od nowa – moja historia powrotu do krainy dźwięków”. Poniżej publikujemy wspomnienia, jakie nadesłały do nas Wiesława Adamowicz-Kłoczkowska oraz Anna Płachta. Kolejne ukażą się w następnych numerach „Słyszę”.

Wiesława Adamowicz-Kłoczowska

Wiesława Adamowicz-Kłoczkowska:
Słyszę jak inni!

Historia moich problemów ze słuchem nie jest tak dramatyczna, jak chociażby życie Beethovena. Słuch w jednym uchu zaczęłam tracić już w wieku 25 lat. Wówczas nie był to dla mnie poważny problem, ponieważ miałam drugie zdrowe ucho. Przez wiele lat po prostu obracałam się w stronę rozmówcy jak radar. Uszy nie bolały, więc swoją chorobę długo bagatelizowałam. W ten sposób otoskleroza poczyniła duże szkody.
W 1999 r. trafiłam do poradni specjalistycznej na Pomorzu. Po badaniach poproszono mnie na bok i powiedziano szeptem, że „implanty strzemiączek ma tylko pani ordynator i że trzeba zapłacić”. Więcej tam nie wróciłam. Byłam w szoku – wszak nie znalazłam się w prywatnej klinice.
Przypadkowo dowiedziałam się o Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu. Jakże miło byłam zaskoczona, gdy po przyjeździe do Kajetan nie napotkałam żadnych problemów. Dwa miesiące po postawieniu diagnozy miałam wykonany zabieg na jedno ucho, potem na drugie. Operował mnie prof. Henryk Skarżyński, który potem zarówno mnie, jak i innym pacjentom na oddziale osobiście zdejmował opatrunki. Po zabiegu zniknęły szumy uszne, wrócił słuch, a z nim radość życia. Miałam wtedy nadzieję, że moje problemy ze słuchem skończyły się raz na zawsze. Potem jednak okazało się, że to dopiero ich początek. Pozostałam pod stałą opieką Instytutu. W sumie miałam 11 zabiegów otolaryngologicznych. Z różnym skutkiem. Moje słyszenie to była wieczna huśtawka – albo pojawiał się słuch, znikały szumy, albo doświadczałam skrajnych konsekwencji niedosłuchu. Dowiedziałam się, co to znaczy nie słyszeć w 99 procentach i jak można nie trafiać w otwarte drzwi z powodu zawrotów głowy. Zgubiłam gdzieś uśmiech, zamknęłam się w sobie. Przestałam chodzić do teatru, do spowiedzi, przestałam załatwiać sprawy w urzędach, wycofałam się z życia. Człowiek niesłyszący to człowiek samotny. Z czasem ta samotność prowadzi do wykluczenia ze społeczeństwa. Dla wielu ludzi problemem jest bowiem powiedzieć coś głośniej albo powtórzyć jakieś zdanie. Brakuje im też zrozumienia. Kiedy na spotkaniach czy imprezach odpowiadałam nie na temat, pojawiały się salwy śmiechu. Ten brak akceptacji był dla mnie bardzo przykry. W towarzystwie prowadziłam więc właściwie monologi, bo bałam się, że ktoś mnie o coś zapyta, a ja znów będę prosić o powtórzenie albo robić „tępą minę”. Jedynie córka znalazła dobrą metodę komunikowania się ze mną. Najpierw kładła mi rękę na ramieniu i dopiero mówiła. Miałam bowiem również kłopoty z lokalizacją źródła dźwięku – nigdy nie wiedziałam, w którą stronę się odwrócić, żeby znaleźć rozmówcę. Rozumiałam mowę tylko wtedy, kiedy ktoś stał blisko mnie i był zwrócony twarzą w moim kierunku. Czytałam z ruchu ust.
Problemy ze słuchem zaważyły także na moim życiu zawodowym. Jestem technikiem dentystycznym, mam pracownię w domu. Kilka lat temu przeniosłam ją z parteru do piwnicy. W tych podziemiach jedynym moim „przyjacielem” stał się telewizor. Ja słuchałam jego, on „słuchał się” mnie. Dostosowywaliśmy się do siebie bez problemów. Wchodziłam do pracowni o 7 rano, wychodziłam o godz. 23 – pracowałam, pracowałam, pracowałam! W pełnej izolacji. Nawet z lekarzami czy pacjentami kontaktowałam się przez męża, gdyż bałam się, że zostanę źle odebrana, posądzona o brak kompetencji.


Więcej w wydaniu maj/czerwiec 2/154/2017
http://slysze.inz.waw.pl/rekord-guinnessa-w-kajetanach-beats-of-cochlea-2017-slysze-nr-lipiecsierpien-41562017/