Usłyszeć świat od nowa – pacjenci Instytutu opowiadają o odzyskaniu słuchu

Z okazji przypadającej w tym roku 15. rocznicy przeprowadzenia przez prof. Henryka Skarżyńskiego pierwszej w świecie operacji przywracającej słuch pacjentowi z częściową głuchotą oraz 25. rocznicy pierwszej w Polsce operacji wszczepienia niesłyszącemu pacjentowi implantu ślimakowego, Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu ogłosił konkurs dla pacjentów korzystających z implantów słuchowych pod hasłem „Usłyszeć świat od nowa – moja historia powrotu do krainy dźwięków”. Poniżej publikujemy kolejne wspomnienia, jakie nadesłali do nas nasi pacjenci – rodzice Oli Piekielniak, Małgorzata Zawierucha, Magdalena Stępkowska oraz Agnieszka Wydra.

Ola Piekielniak

Ola Piekielniak

Urszula Ramus-Piekielniak i Artur Piekielniak, rodzice 20-letniej Oli: Jesteśmy wdzięczni, że nasza córka słyszy

Kiedy wszczepiano naszej córce implant, miała zaledwie trzy latka. Dzięki temu urządzeniu zaczęła słyszeć na tyle dobrze, by móc skończyć szkołę ogólnodostępną na poziomie podstawowym, gimnazjalnym i średnim. Okupione to było jednak ogromnym wysiłkiem z jej strony i ciężką pracą. Nie zawsze spotykała się bowiem ze zrozumieniem ze strony nauczycieli i kolegów. Na szczęście byli i tacy pedagodzy, a także znajomi i rodzina, od których Ola otrzymała ogromne wsparcie i którzy nigdy w nią nie zwątpili. Teraz córka studiuje kosmetologię, w planach ma także dietetykę. I nie może się już doczekać terminu wszczepienia drugiego implantu.

Nas, rodziców, sparaliżowała wiadomość o obustronnej, głębokiej głuchocie naszego dziecka. Początkowo czuliśmy głównie złość i bezsilność. Wreszcie zaczęliśmy działać. Będąc jeszcze na studiach, przeczytałam przypadkowo artykuł o nowatorskiej metodzie leczenia zaburzeń słuchu. Kiedy okazało się, że nasze dziecko jest głuche, przypomniałam sobie o tym tekście. Dwadzieścia lat temu zdobycie informacji nie było takie proste jak dzisiaj, w dobie Internetu. Udało się jednak – dotarliśmy do Warszawy i tam zajęto się naszym dzieckiem. Pamiętamy z tamtego czasu Panią Doktor Annę Piotrowską, która nas wysłuchała i przekonała, że dalsze czekanie to dla Oli strata, że trzeba operować jak najszybciej, bo przy tak głębokiej wadzie słuchu nawet intensywna rehabilitacja nie da jej szans na kontakt ze światem. Byliśmy zdeterminowani. Mieliśmy pewność, że implant to jedyna szansa na odzyskanie słuchu i normalne życie dla naszej córki. Trudno było małemu niesłyszącemu dziecku wyjaśnić, co to jest operacja. Bandażowaliśmy więc głowę, aby przygotowywać ją i siebie do wszczepienia urządzenia. Bardzo baliśmy się zarówno o to, jak przebiegnie operacja, jak i o to, co będzie po zabiegu. Nigdy nie żałowaliśmy jednak swojej decyzji. Pamiętam moment, kiedy Olę przyniesiono po operacji – miała zabandażowaną głową i założony dren. Jej oczy mówiły: „Ty wredna matko, coś ty mi zrobiła”. Potem nadszedł jednak dzień podłączenia systemu implantu. Ola zareagowała bardzo żywiołowo. Widzieliśmy, że cieszy się, bo dźwięk sprawia jej przyjemność. Staliśmy się dla niej terapeutami. Na bycie rodzicami nie starczało już czasu.

Jesteśmy wdzięczni wszystkim, których spotkaliśmy na swojej drodze w Instytucie. Specjaliści zawsze mieli dla nas czas, dobre słowo i sposób na rozwiązanie problemu. Teraz Światowe Centrum Słuchu to kombinat. Pan Profesor Skarżyński dokonał czegoś niezwykłego. Operuje się i leczy tutaj ogromną liczbę ludzi, ale pozostały osoby, z którymi zaczynaliśmy naszą drogę i na które zawsze możemy liczyć. Są to Panie: Agnieszka Pankowska, Kasia Kłonica, Doktor Anna Geremek, cały zespół z Zakładu Implantów i Percepcji Słuchowej oraz wielu innych. Wszystkim dziękujemy za to, że nasza córka może żyć w świecie dźwięków.


Więcej w wydaniu:
http://slysze.inz.waw.pl/jak-uczyc-dziecko-z-wada-sluchu-slysze-nr-wrzesienpazdziernik-51572017/