Ruch równie ważny jak dieta. Rozmowa z Mariolą Bojarską – Ferenc

Mariola Bojarska-Ferenc

Mariola Bojarska-Ferenc

Szybki marsz to najprostsza forma codziennej aktywności. Nic nie kosztuje, a ratuje zdrowie. Promowaną przez Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu ideę 10 tysięcy kroków wspiera Mariola Bojarska-Ferenc, autorka książek i programów telewizyjnych na temat zdrowego stylu życia.

SŁYSZĘ: Dlaczego powinniśmy wziąć sobie do serca zasadę 10 tysięcy kroków dziennie?
MARIOLA BOJARSKA-FERENC: Bo za mało się ruszamy. A 10 tys. kroków to minimum aktywności pozwalającej rozćwiczyć stawy i mięśnie. Ponadto całe społeczeństwo zagrożone jest otyłością – 60 proc. ma nadwagę albo otyłość, z czego 10 proc to już otyłość monstrualna. Jedną z jej przyczyn jest brak ruchu. Jest on równie ważny w odchudzaniu jak dieta. Jeśli będziemy ograniczać jedynie kalorie, możemy tracić kilogramy mięśni, a nie kilogramy tłuszczu. A przecież nie o to chodzi. Dlatego warto propagować zasadę 10 tysięcy kroków. Musimy zrozumieć jedno – nasze ciało musi się ruszać, żeby żyć.

S: Siedzenie za biurkiem jest sprzeczne z ludzką naturą!
M.B.-F.: Tak. Chodzić i biegać uczymy się jako dzieci, a potem zapominamy, że ruch jest niezbędny dla naszego dobrego zdrowia i samopoczucia. To dotyczy każdego, także mnie. Kiedyś programy fitnessowe w telewizji mobilizowały mnie do codziennych treningów. Teraz, kiedy prowadzę je rzadziej, uświadomiłam sobie, że ruszam się mniej. Kupiłam więc bieżnię i chodzę przynajmniej pół godziny dziennie. Nie liczę wprawdzie kroków, ale staram się zachować odpowiednie tempo marszu – ustawiam je na ok. 6,5 km/godz. Chodzenie w równym, szybkim – nie żółwiowym! – tempie to ruch aerobowy, który spala tkankę tłuszczową i poprawia wydolność całego organizmu. Jeśli ktoś nie lubi chodzić do fitness klubu i ćwiczyć, to polecałabym mu właśnie ten rodzaj ruchu. Jest prosty i nic nie kosztuje.

S: Chociaż lepszy od bieżni byłby marsz po lesie albo po parku…
M.B.-F.: O zaletach ruchu na łonie natury wiele mówiono podczas jednego z kongresów IDEA, największej na świecie organizacji, zajmującej się rozwojem fitnessu. Obecnie dużo mówi się o tzw. marszu medytacyjnym. Kiedy zestresowani wchodzimy do parku, pracują mięśnie, ale głowa wcale nie wypoczywa – nie widzimy kolorów kwiatów, nie słyszymy szumu liści czy śpiewu ptaków, bo jesteśmy całkowicie zaabsorbowani bieżącymi problemami. Starajmy się więc wyłączyć racjonalny umysł i uruchomić zmysły – chłonąć kolory, wsłuchiwać się w odgłosy natury, zaciągać zapachem igliwia czy kwiatów. Chodzi o to, żeby w trakcie marszu uruchomić wszystkie zmysły i tym sposobem zatrzymać gonitwę myśli. W dzisiejszych czasach, kiedy nie da się odciąć od codziennych stresów, taki marsz medytacyjny ma ogromne znaczenie zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i psychicznego.


Więcej w wydaniu listopad/grudzień 2013 (6/134/2013)
http://slysze.inz.waw.pl/w-numerze-61342013-listopadgrudzien/

KUP TERAZ
http://www.inz.waw.pl/web/wydawnictwa/isklep.php