Psycholog Nina Ambroziak o poczuciu własnej wartości u dzieci z wadą słuchu

Poczucie własnej wartości, z punktu widzenie psychologii ewolucyjnej, jest potrzebne człowiekowi do tego, by przetrwać. By chronić siebie, swoją rodzinę, dzieci. Ale poczucie własnej wartości jest też podstawą do realizowania celów wyższych – samorozwoju, aktywności społecznej. Jak budować je u dzieci, zwłaszcza niesłyszących, które często nie wierzą w siebie i swoje możliwości, opowiada Nina Ambroziak, psycholog i terapeuta z wieloletnim stażem.

Bardzo chciałabym powiedzieć, że osoby niepełnosprawne nie mają niższego poczucia własnej wartości w porównaniu z osobami zdrowymi. Niestety jednak – mają. I to najczęściej od dziecka. Jeżeli pytamy, skąd u dzieci bierze się poczucie własnej wartości, to odpowiedź brzmi: przede wszystkim z relacji z matką. Donald Winnicott napisał, że dziecko widzi siebie w oczach matki. To, w jaki sposób matka jest z dzieckiem, ukazuje temu dziecku, kim ono jest. Matka ma być dla dziecka bezpieczną bazą. Ta pierwsza, podstawowa relacja, którą dziecko tworzy, musi być relacją ufną, bezpieczną, bo tylko w takiej dziecko może pokazać siebie. Jeśli chce to zrobić, to znaczy, że ma jakąś wartość, którą chce podzielić się z innymi.

Szacunek, ze strony rodziców, dziadków, nauczycieli, uważam za podstawę budującą poczucie własnej wartości u dziecka. Szacunek można okazywać na wiele sposobów. Nie okazuje go na przykład rodzic, który nie dostosowuje swojego tempa marszu do tempa dziecka, co skutkuje tym, że dziecko biegnie, by go dogonić. Nie okazuje go też rodzic, który wykorzystuje swoją siłę, by zabrać dziecko z placu zabaw, mimo że chce ono się jeszcze pobawić. W ten sposób dziecko dowiaduje się, że to, co ono robi, kompletnie nie jest ważne. To dorosły decyduje o tym, co jest ważne.

Obecnie, niestety, coraz więcej dzieci ma poczucie niskiej wartości. W moim odczuciu jest to związane z rozwojem technologii i ucieczką rodziców przed wychowywaniem swoich dzieci. Jakże często widzę dwulatków siedzących w wózku z telefonem przed nosem. A mama, zamiast rozmawiać z dzieckiem, patrzy we własny smartfon. Czy tacy rodzice mają poczucie kompetencji rodzicielskich, czy ufają sobie w byciu rodzicem? W przedszkolach, w których pracowałam, zdarzało się, że dziecko było odbierane przez rodziców o godz. 19. Później powrót do domu, kąpiel i do łóżka. Nikt mi nie powie, że jakość relacji dziecko–rodzice jest dobra, jeśli nie spędzają oni wspólnie nawet godziny dziennie i nie ma czasu na to, żeby zbudować ufną relację, która pokaże dziecku, że jest ważne dla rodziców i jest warte ich uwagi.


Więcej w wydaniu maj/czerwiec 2/154/2017
http://slysze.inz.waw.pl/1st-world-tinnitus-congress-i-symposium-ierasg-spotkanie-swiatowych-ekspertow-w-warszawie-slysze-nr-majczerwiec-21542017/