Otulona dźwiękiem. Wywiad z Johanną Pätzold

Johanna Pätzold była na studiach muzykologicznych na Uniwersytecie w Würzburgu, kiedy po zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych straciła słuch. Nie zrezygnowała jednak z pasji muzycznej. Dzięki implantowi ślimakowemu może wykonywać wymarzony zawód. Będzie jednym z jurorów I Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Dzieci, Młodzieży i Dorosłych z Zaburzeniami Słuchu i wystąpi podczas koncertu galowego.

Fot. arch. J. Pätzold

Fot. arch. J. Pätzold

Johanna, od dziecka zajmowałaś się muzyką, która była najpierw Twoim hobby, a ostatecznie stała się Twoim zawodem. Jakie znaczenie ma dla Ciebie muzyka i jaką rolę odgrywa w Twoim życiu?
Johanna Pätzold: Muzyka jest dla mnie bardzo, bardzo ważna. Już w wieku 12 lat skomponowałam krótką piosenkę, za pomocą której chciałam wyrazić, jakie znaczenie ma dla mnie muzyka. Chodzi w niej między innymi o to, że muzyka pozostanie na zawsze we mnie, wokół mnie i dla mnie, niezależnie od tego, jakiego zmysłu by mnie pozbawiono. Muzyka to dla mnie środek do wyrażania uczuć i radzenia sobie z nimi. Kiedy przykładowo jestem smutna, bo mam kłopoty sercowe, słucham określonego gatunku muzyki, żeby się pocieszyć i poradzić sobie z problemami. Muzyka porusza emocje i je wyraża. Kiedy słucham muzyki, na pierwszym planie jest dla mnie zawsze najpierw melodia. Jeżeli mi się podoba, przez pewien czas „pływam” sobie w niej, pozwalam się ponieść. Dopiero kiedy już się nią nacieszę, zaczynam interesować się tekstem. Muzyka wciąż odgrywa w moim życiu najważniejszą rolę. Można powiedzieć, że od początku bardzo mocno wpływała ona na moje życie, do tego stopnia, że nie byłam w stanie wyobrazić sobie zawodu niezwiązanego z muzyką. Jestem niezwykle szczęśliwa, że mogłam wybrać muzykę, ponieważ nie wierzę, że w innej pracy mogłabym spełniać się tak samo.

W czasie studiów II stopnia straciłaś nagle słuch w prawym uchu w wyniku zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Jakie myśli Ci wtedy towarzyszyły?
J.P.: Potrzebowałam trochę czasu, aby w ogóle do mnie dotarło, co rzeczywiście się stało. Jeszcze przed postawieniem diagnozy zauważyłam, że coś jest nie tak z prawym uchem, ale nie przeszło mi przez myśl, że mogłabym ogłuchnąć. Zdolność słyszenia była dla mnie czymś oczywistym. Dlatego zupełnie nie wiedziałam, co robić; w pierwszej chwili nie byłam nawet w stanie płakać − tak niedorzeczne było to dla mnie. Od razu pomyślałam o swoich studiach i muzyce. Świat zna co prawda niejedną historię muzyka, który stracił słuch lub u którego pojawiły się szumy uszne, ale ja po prostu nie byłam w stanie sobie tego wyobrazić. Byłam w szoku.


Więcej w wydaniu specjalnym „Słyszę”
http://slysze.inz.waw.pl/beats-of-cochlea-1st-international-music-festival-for-children-youths-and-adults-with-hearing-disorders-wydanie-specjalne/

KUP TERAZ
http://www.inz.waw.pl/web/wydawnictwa/isklep.php