Omenaa Mensah wspiera ideę 10 tysięcy kroków promowaną przez Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu. Zamiast kawy poleca poranny jogging.

Omenaa Mensah /Fot. East News

Omenaa Mensah /Fot. East News

Z zapałem chodzi na siłownię, pływa, jeździ na nartach i skuterze wodnym. Prezenterka TVN Omenaa Mensah od dzieciństwa uprawia sport i nie wyobraża sobie dnia bez porannego joggingu. Opornych zachęca do ćwiczeń pod okiem osobistego trenera. Wspiera promowaną przez Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu ideę 10 tysięcy kroków.

Słyszę: Dużo Pani ćwiczy?
Omenaa Mensah : Zawsze uprawiałam wiele sportów. Niestety, ostatnio prawie nie mam czasu na ruch. Nie sądziłam, że kiedykolwiek powiem coś takiego. Mam jednak tyle zajęć, że nie starcza mi czasu nawet na sen. Ale kiedy krytyczny czas minie, znowu będę bardziej aktywna. Bo bez dawki ruchu, do której jestem przyzwyczajona, czuję się fatalnie. Fizycznie i psychicznie. Mam wyrzuty sumienia, że przestałam chodzić na treningi na siłowni. Kiedy więc ostatnio zobaczyłam na wyświetlaczu telefonu nazwisko mojego trenera, niemal się wystraszyłam. Co ja mu powiem, przemknęło mi przez głowę. A kiedy odebrałam telefon, już w pierwszym zdaniu zaczęłam się usprawiedliwiać, dlaczego opuszczam zajęcia.

S: Skąd u Pani tak silna potrzeba ruchu?
O.M.: Ruch towarzyszył mi od dzieciństwa. Od 10 roku życia trenowałam koszykówkę. Potem aktywnie fitness. Jak wiadomo sport stymuluje wytwarzanie endorfin w mózgu, dlatego poprawia nastrój i dodaje energii. Trenując przez lata, chyba się od nich uzależniłam. Dlatego nawet teraz, kiedy mam wielki nawał pracy, nie rezygnuję z porannego biegania. O ósmej rano pokonuję jakieś 5 kilometrów (plus brzuszki). Jogging o tej porze rozbudza. Zastępuje kawę. Jeśli nie pobiegam rano, w ciągu dnia wypijam jej hektolitry. Tak było zresztą zawsze. Gdy przygotowywałam się do matury, przestałam trenować koszykówkę, ale zawsze wstawałam rano, żeby pobiegać. Dotleniałam mózg i wtedy wszystkie wiadomości błyskawicznie wchodziły mi do głowy. Po południu nauka nie szła mi tak dobrze. Do tej pory bieganie jest dla mnie sposobem resetowania głowy. Ruch to także lekarstwo na stres. Kiedyś, gdy denerwowałam się trudną sytuacją w domu, cztery razy w tygodniu chodziłam na 2,5-godzinne treningi na siłowni. Ćwiczyłam mięśnie i adrenalina spadała.

S: Sport pomógł Pani jakoś w karierze zawodowej?
O.M.: O tak! Na boisku do koszykówki nauczyłam się działania w zespole. Umiejętności nabyte na meczach koszykówki bardzo przydały mi się potem w telewizji. To przecież praca, w której trzeba umieć rozmawiać i współpracować z ludźmi. Treningi, na które chodziłam dwa razy dziennie, zahartowały mnie psychicznie. Nauczyłam się uporu, zdrowej rywalizacji z innymi. Poza tym dzięki treningom sprzed lat zachowuję szczupłą sylwetkę i mam dobrą formę.


Więcej w wydaniu lipiec/sierpień 4/138/2014
http://slysze.inz.waw.pl/w-numerze-lipiecsierpien-41382014/



KUP TERAZ
http://www.inz.waw.pl/web/wydawnictwa/isklep.php