O stosowaniu implantów pniowych u dzieci

Prof. nadzw. dr hab. inż. Artur Lorens

Prof. nadzw. dr hab. inż. Artur Lorens

W tym roku mija 20 lat od pierwszej w Polsce operacji wszczepienia implantu do pnia mózgu, którą w multidyscyplinarnym, miedzynarodowym zespole przeprowadził prof. Henryk Skarżyński. Instytut należy do nielicznych w świecie ośrodków, które wdrożyły program implantów pniowych, a nasi pacjenci mają doskonałe wyniki słuchowe. Dlatego specjaliści z Instytutu zostali zaproszeni na elitarne spotkanie ABI Workshop – Evolving Consensus in Pediatric, którego celem było wypracowanie standardów wszczepiania implantów pniowych u dzieci. O efektach pierwszych w świecie zabiegów wszczepiania implantów pniowych dzieciom i perspektywach rozwoju programu rozmawiamy z prof. nadzw. dr. hab. inż. Arturem Lorensem, kierownikiem Zakładu Implantów i Percepcji Słuchowej, który – także w imieniu prof. Henryka Skarżyńskiego – wygłosił wykład podsumowujący doświadczenia zebrane w ciągu 20 lat realizacji programu implantów pniowych.

Słyszę: Jak można najkrócej podsumować osiągnięcia specjalistów Instytutu związane z rozwojem programu implantów pniowych?
Artur Lorens: Na wstępie warto podkreślić, jak niewiele jest w świecie ośrodków, w których wdrożono program implantów pniowych. W Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu, który należy do tej grupy, mamy obecnie pod opieką 10 pacjentów dorosłych. Grupa nie jest liczna, ale nasi pacjenci mają wybitnie dobre wyniki w dyskryminacji mowy i komunikacji. Aż 7 z nich jest w stanie rozumieć mowę bez posiłkowania się czytaniem z ust, podczas gdy w innych ośrodkach, także tych najbardziej prężnych, takich jak amerykański House Institute, pod opieką którego znajduje się stu pacjentów dorosłych czy ośrodek w Manchester mający pod opieką 70 takich pacjentów, odsetek ten oscyluje wokół 10 proc.

S.: To ogromna różnica! Jak udało się w Instytucie osiągnąć takie dobre wyniki?
A.L.: Do tego sukcesu przyczyniło się wiele czynników. Podczas operacji przeprowadzanych w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu zastosowano inny system implantów, a urządzenia te wszczepiano inną technikę chirurgiczną niż we wspomnianych przeze mnie wcześniej ośrodkach. Nie bez znaczenia jest też kwestia opieki pooperacyjnej oraz rehabilitacji słuchu, w tym sposobu ustawiania procesora mowy.

S.: Czym różni się rehabilitacja słuchowa po wszczepieniu implantów pniowych od rehabilitacji po wszczepieniu implantów ślimakowych?
A.L.: Po wszczepieniu implantów pniowych procedura ustawienia procesora mowy jest o wiele bardziej skomplikowana. Pień mózgu, który zalicza się do ośrodkowego układu nerwowego, ma bowiem zupełnie inną niż ślimak strukturę tonotopową, inną organizację obszarów pobudzenia odpowiadających za różne częstotliwości dźwięku. Ażeby ustalić, które elektrody odpowiadają za pobudzenie obszarów odbierających niskie i wysokie wrażenie dźwięku, musimy używać specjalnych metod psychoakustycznych.
Trudność aktywacji implantu pniowego polega na tym, że podczas stymulacji jąder ślimakowych w pniu mózgu może nastąpić podrażnienie innych struktur nerwowych. Pobudzenie jednej elektrody może dawać nie tylko reakcje słuchowe, lecz także na czuciowe czy ruchowe. Ilość możliwych efektów ubocznych stymulacji jest nie do przewidzenia. W skrajnych przypadkach stymulacja może nawet prowadzić do ustania akcji serca. Dlatego pierwsze ustawienia implantu pniowego wykonuje się na sali intensywnej opieki pooperacyjnej przy zabezpieczeniu anestezjologicznym. Na szczęście w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu nigdy nie doszło do takiej niebezpiecznej sytuacji.


Więcej w wydaniu:
http://slysze.inz.waw.pl/opieka-nad-dziecmi-z-implantami-slimakowymi-slysze-nr-marzec-kwiecien-2-160-2018/