Jak ryba w wodzie. O total immersion, technice pływania bez wysiłku opowiada certyfikowany trener Paweł Lewicki

low-immersionDlaczego tak łatwo rezygnujemy z uprawiania sportu? Bo treningi to często duży wysiłek. Dla tych, którzy łatwo poddają się zmęczeniu, wymyślono sport oszczędzający energię i siły, tzw. total immersion. To metoda pływania w pełnym zanurzeniu, w której najważniejsza jest precyzja ruchu. – Aby nauczyć się tej techniki, trzeba zmienić sposób myślenia o ruchu w wodzie – mówi w wywiadzie dla „Słyszę” Paweł  Lewicki, certyfikowany trener total immersion, uczeń Terry’ego Laughlina, amerykańskiego trenera kadry olimpijskiej i twórcy tej metody.

Słyszę: Przed rozmową z Panem obejrzałam film prezentujący total immersion. Byłam zaskoczona, ile estetyki jest w tej formie ruchu…
Paweł Lewicki: Pływanie to sport finezyjny. Jeśli ktoś płynie ładnie, to najczęściej też bez wysiłku i szybko. Podobnie jest zresztą w każdej innej dziedzinie. Jeśli patrzymy na kogoś, kto biega, gra w tenisa, tańczy czy nawet gra na pianinie albo skrzypcach, zachowując widoczną płynność ruchów, to oznacza najczęściej, że jest bardzo dobry w tym, co robi.

S.: Podczas oglądania filmu miałam wrażenie, że płynie człowiek–ryba. Ciało jest jakby zawieszone, prawie nieruchome pod wodą. Widać jedynie rękę, którą pływak wydobywa spod wody, kunsztownie przenosi nad taflą i znowu zanurza…
P.L.: Rzeczywiście. W total immersion ciało poprzez swoje specyficzne ułożenie w wodzie ma opływowy, można powiedzieć „rybi”, kształt i przesuwa się w sposób nieco zbliżony do łodzi podwodnej albo długiego i wąskiego kajaka. Ruchy ciała są bardzo ograniczone – spokojne i miarowe (każdy z nich ma określony kształt i cel), dlatego właśnie ciało wygląda jakby było zawieszone w wodzie.

S.: To dlatego takie pływanie wymaga mniej wysiłku?
P.L.: Tak. Tradycyjne pływanie, rozumiane jako wolniejsze albo szybsze ruchy ramion i nóg, przypomina walkę, jaką pływak musi stoczyć z wodą, która – przypomnijmy – jest ponad 800 razy gęstsza od powietrza i stawia dość duży opór. W total immersion minimalizujemy go poprzez odpowiednie ułożenie ciała – głowa stanowi przedłużenie linii kręgosłupa, ramię, które w tradycyjnym pływaniu jest wykorzystywane do generowana napędu, pozycjonuje się w wodzie tak, że wydłuża linię ciała i poprawia równowagę. Ponadto podczas pracy ramion tworzy się swoisty tunel hydrodynamiczny, przez co ciało łatwiej przemieszcza się w środowisku wodnym. Oszczędność energii wynika też z ograniczonej pracy nóg. Przy klasycznym pływaniu porusza się nimi bardzo intensywnie. Ich praca pochłania aż czterokrotnie więcej energii niż praca ramion. W total immersion nogi są „leniwe”, pomagają głównie w utrzymaniu równowagi, więc nie potrzebują dużo energii.


Więcej w wydaniu:
http://slysze.inz.waw.pl/4th-beats-of-cochlea-festiwal-i-warsztaty-muzyczne-slysze-nr-lipiec-sierpien-4-162-2018/