Jagna Wypych o zaletach canicrossu

Canicross, czyli bieganie z psem, to nowa dyscyplina wywodząca się ze sportu psich zaprzęgów. W Polsce także znajduje coraz więcej pasjonatów. – Ktoś, kto raz spróbuje tej formy ruchu, nie będzie już chciał biegać w pojedynkę – mówi JagnaWypych, wielbicielka zwierząt oraz biegania, jedna z organizatorek charytatywnego biegu „Zabierz piesia do Międzylesia”.

Jagna Wypych

Jagna Wypych

Słyszę: Umówiłyśmy się na tę rozmowę w parku, mamy więc okazję obserwować biegających oraz ludzi na spacerze z psem. Nie widać tu jednak kogoś, kto biegałby z czworonogiem!
JAGNA WYPYCH: I właśnie dlatego warto promować u nas dyscyplinę, jaką jest canicross, czyli bieganie z psem, która w świecie staje się coraz bardziej popularna. Można ją uprawiać po to, żeby startować w zawodach canicrossowych albo biegać z czworonogiem amatorsko.

S.: Czym bieganie z psem różni się od zwykłego biegania?
J.W.: Pies jest partnerem biegacza. Biega ubrany w specjalną uprząż – zamiast smyczy ma specjalne szelki amortyzujące pociągnięcia i elastyczną linkę, która jest przymocowana do przepaski biodrowej biegającego. Dzięki temu człowiek i pies tworzą zaprzęg. Pies ciągnie człowieka, a im bardziej ciągnie, tym szybciej biegniemy. Zwierzę przekazuje biegnącemu swoją energię, dlatego jest on w stanie wydłużyć swój krok i pobiec z szybkością, której sam nigdy by nie osiągnął.

S.: O ile jesteśmy w stanie przyspieszyć bieg dzięki psu?
J.W.: Trudno to określić precyzyjnie, ale ta różnica jest zdecydowana. Przynajmniej ja tak to czuję. Nigdy nie myślałam, że mogłabym tak szybko biegać jak teraz. Pies daje mi napęd, a ja oszczędzam energię. Oczywiście, by można było nabrać tej szybkości, nie tylko biegacz, lecz także pies musi być odpowiednio wytrenowany. Przede wszystkim musi słuchać właściciela i szybko reagować na podstawowe komendy „w prawo”, „w lewo”, „zwolnij”. Ale nie tylko. Zwierzę musi być przystosowane do rywalizacji. Dlatego treningi canicrossowe odbywają się w parach, a psy uczą się na nich m.in. wyprzedzania.

S.: To wszystko nie wydaje się tak ważne, jeśli biegamy amatorsko, w parku….
J.W.: Oczywiście, aby biegać z psem w parku, nie musimy kupować specjalnej uprzęży (zależnie od firmy to koszt od 150 do ok. 600 zł). Wystarczy zwykła smycz. Pies nie musi być też doskonale wytrenowany, ale jednak nauczony podstawowych zasad. Przede wszystkim powinien być zdyscyplinowany i przyzwyczajony do tego, by trzymać się nogi swojego pana. Nie może wyrywać do przodu ani co chwila zatrzymywać się, żeby obwąchać teren. Nie może też uciekać do napotkanych po drodze psich „kolegów”. W amatorskim bieganiu pies nie ciągnie, a więc nie pomaga, ale nie może też przeszkadzać. Trzeba więc nauczyć go współdziałania. Jak długo musi trwać ta nauka, zależy w dużej mierze od temperamentu psa. Wiem to, bo sama mam trzy psy, wabią się Zoja, Koka i Pako, z których każdy ma inny temperament. Dwa z nich wyszkoliłam na tyle dobrze, że podczas biegania nie wyrywają do przodu i nie ciągną mnie na smyczy. Trzeci jest z natury wyjątkowo posłuszny, nawet kiedy biega bez smyczy, nie mam problemu, żeby go przywołać.


Więcej w wydaniu wrzesień/październik 4/150/2016
http://slysze.inz.waw.pl/tyle-radosci-ze-slyszenia-slysze-nr-wrzesienpazdziernik-51512016/

KUP TERAZ
http://www.inz.waw.pl/web/wydawnictwa/isklep.php