Historia z happy endem Bartka Chotkowskiego. Jak 15-latek po operacji wszczepienia implantów stał się olimpijskim pływakiem.

Bartek jest wielokrotnym rekordzistą Polski wśród pływaków niesłyszących w kategoriach wiekowych do 14 i 15-17 lat.

Bartek jest wielokrotnym rekordzistą Polski wśród pływaków niesłyszących w kategoriach wiekowych do 14 i 15-17 lat.

Gdy przygotowuje się do zawodów, musi codziennie przepłynąć ponad 12 kilometrów. 15-letni Bartosz Chotkowski, utalentowany pływak, zdobył już 55 medali. Na basenie prześciga innych zawodników, mimo że z powodu wrodzonej głębokiej wady słuchu nie słyszy gwizdka oznaczającego start. Jak mu się to udaje?


Aneta Olkowska
Konsultacja : Dr hab. n. med. Agata Szkiełkowska, Dr n. med. Anna Piotrowska
Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu

Bartek precyzyjnie planuje każdy dzień. Najpierw szkoła, potem obowiązkowo trening na pływalni, po południu czas na lekcje. W gimnazjum, do którego uczęszcza, nie ma taryfy ulgowej. Przygotowując się do zawodów, trenuje dwa razy dziennie. Wtedy nie ma już ani chwili dla siebie. – Gdy wieczorem wracam do domu, marzę tylko o tym, żeby się porządnie wyspać – mówi. Ale nie żałuje, że zdecydował się na karierę sportowca. Pływanie jest jego wielką pasją.

Zawodnicy na start

Skąd pomysł na pływanie wyczynowe? – Miałem 9 lat i chciałem śmigać na desce windsurfingowej jak mój starszy brat – opowiada Bartek. – Pomyślałem jednak, że najpierw powinienem nauczyć się dobrze pływać. Rodzice stawiali przede mną kolejne cele. Najpierw musiałem przepłynąć jeden basen. Potem dystans był coraz dłuższy. Pływanie zaczęło mnie mocno wciągać. – Zapał Bartka do sportu bardzo nas cieszył. Zawsze chcieliśmy w naszych dzieciach rozbudzić jakąś pasję – dodaje Ewa Chotkowska, mama Bartosza.

W drugiej klasie szkoły podstawowej Bartek bierze udział w zawodach pływackich. Dobrze na nich wypada, więc dostaje zaproszenie od klubu sportowego. I wtedy pojawiają się problemy. Chłopiec słyszy bowiem dzięki implantowi ślimakowemu. Na basenie, gdy musi zdjąć procesor mowy (część zewnętrzna systemu implantu), ma problemy z komunikacją. Gdy się o tym dowiadują trenerzy z klubu, są skonsternowani. Nie wyobrażają sobie zajęć z chłopcem. W jaki sposób mają na przykład wydawać niesłyszącemu pływakowi polecenia instruktażowe?

– Starałam się zrozumieć ich wątpliwości – mówi mama Bartka. – Nigdy wcześniej nie pracowali z takim zawodnikiem, nie mieli więc żadnych doświadczeń. Bartek był jednak ogromnie zawiedziony. Nie mógł zrozumieć, dlaczego nie może trenować, skoro dostał takie samo zaproszenie jak inne dzieci. Postanowiliśmy przekonać trenerów, żeby dali szansę naszemu synowi – dodaje Ewa Chotkowska. – Gdy zobaczyli, że z Bartkiem można się swobodnie porozumieć, dwóch z nich, z Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Piasecznie, zgodziło się wziąć syna pod swoje skrzydła. Początki tej współpracy były jednak – jak wspomina chłopiec – bardzo trudne. – Płynąc, popełniałem błędy i nawet nie wiedziałam jakie – opowiada. – Nie mogłem na bieżąco podczas treningu korygować nieprawidłowości. Porozmawiać o nich byłem w stanie dopiero po wyjściu z basenu. – Właśnie wtedy syn najczęściej zadawał mi pytania, dlaczego jest inny, dlaczego jest mu trudniej – mówi mama chłopca.


Więcej w wydaniu lipiec/sierpień 4/138/2014
http://slysze.inz.waw.pl/w-numerze-lipiecsierpien-41382014/



KUP TERAZ
http://www.inz.waw.pl/web/wydawnictwa/isklep.php