Dorota Godzina, mistrzyni świata w kick-boxingu, wspiera ideę 10 tys. kroków

Jest zafascynowana sztukami walki. Na ringu spędziła 14 lat. Ucząc się techniki zadawania ciosów i kopnięć, nie zapomniała, że sport to przede wszystkim jeden z elementów zdrowego trybu życia. – Zachęcam do codziennego ruchu na świeżym powietrzu, niezależnie od pogody – mówi Dorota Godzina, wielokrotna mistrzyni świata w kick-boxingu, zawodniczka X Fight Piaseczno, z zawodu dietetyk. W wywiadzie dla „Słyszę” wspiera promowaną przez Instytut ideę 10 tys. kroków.

Dorota Godzina, mistrzyni świata w kick-boxingu, wspiera ideę 10 tys. kroków /Fot. Monika Szałek

Słyszę: Jak to się stało, że taka drobna dziewczyna zaczęła trenować kick-boxing?
Dorota Godzina: Sport lubiłam zawsze. Jeszcze w szkole podstawowej trenowałam karate. A że wtedy kick-boxing był bardzo modny, postanowiłam spróbować. Trafiłam do sekcji Piotra Siegoczyńskiego (red. pierwszy polski i trzeci mistrz świata w kick-boxingu w formułach Semi contact i Light contact, pięciokrotny mistrz Europy, dwukrotny mistrz świata i Europy weteranów). Na początku nie planowałam wiązać swojej przyszłości z tym sportem, ale los chciał inaczej. Pamiętam, że na początku bałam się sparingów (walka treningowa lub kontrolna w celu sprawdzenia formy zawodnika) i myślałam, że wszyscy, którzy ten sport uprawiają, są bardzo odważni. Dziś już tak do tego nie podchodzę.

S.: Czy uprawiała Pani tylko sporty walki?
D.G.: Jako dziecko byłam bardzo żywotna, lubiłam się ruszać. W szkole chodziłam na zajęcia akrobatyczne, ale nie osiągałam jakichś wybitnych wyników. Teraz interesują mnie inne sporty, ale z uwagi na fakt, że zawodowo zajmuję się kick-boxingiem, mam niewiele czasu na inne zajęcia. Zimą staram się wybrać na snowboard, a latem na windsurfing. Oprócz tego biegam – zdarza mi się nawet brać udział w biegach ulicznych. Jednak bieganie traktuję rekreacyjnie. Na razie przygotowania do walk uniemożliwiają mi inną aktywność. Myślę, że kiedy już zakończę karierę w kick-boxingu, będę mogła odkrywać zalety innych dyscyplin…

S.: Czy próbowała Pani liczyć, ile kroków robi Pani dziennie?
D.G.: Pomaga mi w tym aplikacja w telefonie. Dzięki niej wiem, kiedy przekraczam granicę 8 tysięcy.

S.: To niezły wynik, ale do 10 tys. trochę brakuje…
D.G.: Osiem tysięcy aplikacja pokazuje już w połowie dnia. A że trenuję wieczorami, myślę, że robię tych kroków znacznie, znacznie więcej!


Więcej w wydaniu styczeń/luty 1/147/2016
http://slysze.inz.waw.pl/dziecko-nieslyszace-i-szczesliwe-slysze-nr-styczenluty-11472016/

KUP TERAZ
http://www.inz.waw.pl/web/wydawnictwa/isklep.php